LIGHT OF THE DREAMS

UFOs über der polnischen Steppe! Maciek Szymczuks konzeptuell angelegtes Traum-Album setzt die Schwerkraft aus und verbindet SciFi-Romantik mit mystischer Innenschau. Jedes Stück soll als Traumdeutung gelesen werden, mit mal profaner und mal extraterrestrischer Konnotation im Titel. Die Musik hebt ab, oft sehr spacey und weich, manchmal auch etwas zu kitschig oder geprägt von eindeutigen rhythmischen Markern der Geschmacksrichtung “orientalisch”. Light Of The Dreams wirkt unschuldig und damit auch erfrischend; einfach im Aufbau und prismatisch in den Farben. Schillernd ohne grell sein zu wollen. Kosmische Musik für die Träumer von morgen…
Zipo (aufabwegen)

 
The first thought about this new Szymczuk’s release is the evidence of how this release seems mainly influenced by Kosmische Musik but, at a deeper analysis, it reveals a more complex net of influences; it's inspired by dreams and his musical development is driven by synth and also it features a cover that can be modified by the listener that can change the color and shape of the heart of the female figure in the cover which wear eyeglasses as it was a symbol rather than a portrait of someone. The first track, "Chapter 1. Escape from Reality and Enter this World of Dreams", starts with a dreamy line of synth and it evolves in a second part based on rhythmic structure that is hypnotic while "Chapter 2. Dream of a Woman a Pig" is more varied so the synth are used to underline the development of the beat. "Chapter 3. Dream of a Wave and Rock" is more quiet and focused on the atmosphere while "Chapter 4. Dream of an Arab Omlette" is based on that sort of structure which is derived by Arab musical tradition and is as hypnotic as it's not repetitive. "Chapter 5. Dream of Five Sisters and Three Sheep" is based on the same structure but under the dub influence. "Chapter 6. Dream of the Mirror Stars" and "Chapter 7. Dream of a Small Watermelon" are atmospheric track based on the careful choice of synth timbres. "Chapter 8. Dream of a Black Dog Called Antichrist" closes this release with a measured use of echo which confirm the aim of creating a dreamy atmosphere.
The Pasonlini's quote 'Truth lies not only in a dream, but in many dreams” is expressed with the use of variations on the same which reveals a sense of form that put this release on a path of tradition and, so, it's a release that could be enjoyed by a wide range of listeners. A really nice work.
Andrea Piran (Chain D.L.K.)

 
Somebody who has been around for quite some time is Maciek Szymczuk, whose last release 'Music For Cassandra' was reviewed in Vital Weekly 1004. That one showed a more poppy side to his somewhat dark music and this he also explores on his new release, taking matters even further down the line of electronic pop. Guitars seem to have been pushed to the background on this new eight-track release in favour of more synthesizers and drum machines. Throughout there is an ambient meets techno meets house atmosphere in these pieces, but in all of these there is a somewhat dark cloud present, with some minor chords played on the left side of the keyboard. Nevertheless this is absolutely pleasant music to hear. Szymczuk has a fine ear for dark tunes, complicated percussion bits to avoid an all to rigid 4/4 time measure, some cosmic arpeggios thrown in for good historical reference, and one can't help thinking of Tangerine Dream meeting Sandoz and them doing a CD for Silent Records, some twenty years ago, if you catch my drift. Variation to the dinner table arrive via the introspective 'Dream Of The Small Watermelon', which is all ambience and no rhythm; that is an exception however. Most of the other tracks are fine rides down the highway. I wish the weather would be much nicer, so I could go cycle outside and play this musical trip. This is no doubt Szymczuk's best release so far.
FdW (Vital Weekly)

 
Co śni się Maćkowi Szymczukowi? Kobieta na świni, fala i skała, arabski omlet, lustrzana gwiazda, pięć sióstr i trzy owce, mały arbuz, oraz czarny pies zwany antychrystem. Dla osoby miewającej sny jedynie okazjonalnie, jawi się ten zestaw niezwykle atrakcyjnie. Gdyby zaś w oparciu o sennik, pokusić się o ich interpretacje, rezultat byłby równie surrealistyczny i niepokojący co ich tematyka.
Indianie Ameryki Północnej aby odpędzić od siebie nocne mary używali łapaczy snów. Amuletów, plecionek, w kształcie wpisanej w okrąg pajęczyny i zwisających ptasich piór. Wieszając je nad swoimi posłaniami wierzyli, że zsyłany z nieba mroczny sen zostanie złapany w pułapkę, a jego zła moc wyblaknie w porannym świetle. Sny dobre miały zaś spływać po piórkach prosto na śpiącego. Szymczuk w do łapania i ujarzmiania snów, i następnie nadawania im dźwiękowej formy używa syntezatora.
Kanwą na której artysta opiera narrację „Light of the dreams” są syntetyczne brzmienia. Mięsiste i smakowite, a przy tym nasycone wewnętrzną energią pozwalającą klawiszowym melodiom i ilustracjom eksponować się z pełnym rozmachu. Przy ich pomocy Szymczuk kreśli wyraziste melodyczne motywy, napędzane powolnymi rytmami zapożyczonymi z trip hopu („Dream of a wave and rock”) , dub stepu („Dream of five sisters and three sheep”), czy afrobeatu („Dream of a woman on a pig”). Osadzone na tak stabilnym brzmieniowym, narracyjnym i rytmicznym fundamencie kompozycje oscylują w kontekście stricte elektronicznego monolitu. Na pierwszym planie uwydatniają się koincydencje jakie „Light of the dreams” wykazuje z klasykami muzyki syntezatorowej przełomu lat 70-tych i 80-tych spod znaku Tangerine Dream, Klausa Schulze'a, czy Vangelisa. Jednak najbliższe wydają mi się tutaj płyty Jeana Michel Jarre'a („Oxygene”, czy „Equinoxe”). Choć u Szymczuka jest zdecydowanie mniej rozmachu w partiach instrumentalnych, to niczym francuski producent potrafi on równie płynnie i zaskakująco przechodzić od impresyjnej ilustracji do popowego motywu.
Nie tak dawno temu pisałem o płycie Konrada Kucza, który koncept swojego albumu „Waltornium” oplótł wokół poetyki dziecięcych marzeń sennych. Jeśli jego ilustracje wydają się świetlistymi przeźroczami, natchnionymi pięknem natury, to przy nich projekcje Maćka Szymczuka jawią się niczym psychedeliczne, natchnione kwasem wizje, raczej z tych jakie mieli bohaterowie filmu „Las Vegas Parano” Terry'ego Gilliama.
„Light of the dreams” jest dobrze skrojoną i ciekawie zaaranżowaną płytą. Lekką w odbiorze, a jednak zanurzoną w tajemniczej aurze i mieniącą się romantycznym blaskiem. Sny Szymczuka to nie koszmary, ale widmowe, barwne halucynacje, o wyrazistych kolorach i rozmytych kształtach. Do sięgnięcia po tę płytę zachęca również jej przepiękne wydanie, w którym wykorzystano rysunki Karoliny Stanieczek.
Bartosz Nowicki (1uchem/1okiem)

 
Op het Poolse dark ambient en industrial label Zoharum verscheen zopas “Light Of The Dreams” (8 tracks, 46 minuten) van Maciek Szymczuk (° 1972) uit het Poolse Katowice. In 2015 bespraken we reeds “Music For Cassandra” op hetzelfde label. In 2013 was er “Clouds”, ook al op Zoharum en in 2011 was er het album “Ways” dat Maciek Szymczuk uitbracht in samenwerking met de act Slowtion. Daarvoor bracht hij zijn muziek enkel digitaal uit of op cd-r. Maciek Szymczuk zit ook in de projecten Aabzu en Another One.
Het artwork is zalig vormgegeven. Op de zwart-wit hoes staat een figuur met een zwevende bol tussen de handen. Die bal is een gat in het hoesje en de kleurige inhoud van de bol kan je zelf bepalen door de positie van een kleurige vierzijdige, vierkante insteekkaart met psychedelische beelden als van een soort vloeistofdia’s. Zo kan iedereen zijn eigen droom dromen. Wie de hoes van "Led Zeppelin III" kent, weet wel wat ik bedoel, alleen is het hier dus geen draaischijf maar een in twee geplooide insteekkaart.
Maciek Szymczuk verweeft ambient met world music en experimentele elektronica tot composities die het midden heten te houden tussen droom en bewustzijn, een beetje het concept van Troum die muziek gebruiken als een direct pad naar het onbewuste waar ze de luisteraar mee in contact trachten te brengen door hem in een hypnose-achtige droomstaat of trance te brengen. Het resultaat is melodieuze en zeer atmosferische, meerlagige en bijzonder rijke synthesizermuziek, waar allerhande effecten in opduiken.
De openingstrack “Escape From Reality And Enter This World Of Dreams” met zijn pulserende sequencers verraadt invloeden van Berlin School synthesizermuziek uit de jaren 70 (denk aan Tangerine Dream) maar evengoed zitten er in het album heel wat invloeden van dark ambient. De derde track, “Dream Of A Wave And Rock”, is de enige niet volledig instrumentale track en klinkt met zijn ijzingwekkend gefluister behoorlijk creepy en zou goed passen bij een horrorfilm (ik moet denken aan een Goblin compositie voor een Dario Argento film). “Dream Of An Arab Omelette” bevat heerlijke spacey geluidjes en klinkt ook weer heel filmisch en aardig Berlin School en ja, het bevat ook ‘Arabische’ invloeden. Etnische invloeden komen trouwens in meerdere tracks terug, maar het meest uitgesproken in deze.
De rode draad op dit album zijn dromen – zoals de snuggere lezer uiteraard al lang had opgemerkt – maar het album is niet ondergedompeld in slaperige en luie sferen, maar eerder in psychedelische en surrealistische visioenen, gekke stemmingswisselingen vol muzikale actie.
8,5/10
Henk Vereecken (Dark Entries)

 
La musica elettronica e ambient, a dispetto di qualche tesi che vuole il genere in una fase di inflazione, ha, in realtà, ancora molto da dire grazie a nuovi artisti in grado di trovare soluzioni all’avanguardia. Il polacco Maciek Szymczuk è indubbiamente uno dei musicisti che, negli ultimi anni, ha dimostrato di avere qualcosa da dire. Ora esce Light Of The Dreams, il suo quarto lavoro solista pubblicato dalla Zoharum. Il disco è composto da 8 tracce: le sonorità sono orientate verso una musica ambient che viene però arricchita da soluzioni ritmiche di marca Krautrock – i Tangerine Dream del periodo Virgin sono una chiara fonte di ispirazione- e influenze orientali nella tradizione di quanto questo artista ha fatto in passato. Si tratta di un lavoro coraggioso che può essere visto come un’evoluzione nel percorso di Maciek Szymczuk. Come si evince dal titolo, le ambientazioni di questo album vogliono evocare la materia dei sogni e mettere l’ascoltatore in uno stato in cui possa, attraverso la musica, vivere una vera e propria esperienza onirica. Light Of The Dreams suona in ogni caso fresco e vitale e riesce a non annoiare mai: il musicista polacco si rivela abile nell’utilizzare elementi di afrobeat e dub. Ma l’atmosfera generale ha un evidente “feeling psichedelico” fine anni’60 inizio anni ’70 a partire dalla splendida copertina disegnata da Karolina Stanieczek che vuole riflettere appunto lo spirito della musica. I disegni dai colori cangianti del booklet sono molto psichedelici e mirano ad essere un supporto visuale e onirico alla musica. I suoni di Light Of The Dreams sono però, in definitiva, non così distanti da certa elettronica anni ’80 anche per via della strumentazione usata (l’FM synthesis). Il cd esce in un’elegante digipack in 3-panel e in un’edizione strettamente limitata a 300 esemplari.
Di Caesar (Ver Sacrum)

 
Eine Musik, die Träumen nachempfunden ist, stellen sich viele dem Klischee nach als ruhig und ereignisarm vor, und viele Versuche in diese Richtung klingen auch tatsächlich so. Das ist merkwürdig, denn viele Menschen würden einräumen, dass ihre Träume mitunter ereignisreicher als das Erleben im Wachzustand sind und durchaus auch nicht immer entspannt. Die gewollte Traummusik ist oft eher Schlafmusik, vergleichbar den nachtfüllenden Schlafkonzerten Stephen Stapletons.
Maciek Szymczuk, der vor knapp zwei Jahren ein empathievolles Ambienalbum namens „Music for Cassandra“ veröffentlicht hatte, widmet sich auf dessen Nachfolger ganz seinem Ideen zur Traumrealität, und sein zentrales Augenmerk gilt dem Unberechenbaren.
Merkwürdige, zum Teil recht plötzliche Sprünge in Thema und Stimmung manifestieren sich in einem stetigen Wechsel der Gangart, der Fülle und der Genrereferenzen, bei denen krautige, „kosmische“, dub-artige und an Spaceman 3 erinnernde Episoden aneinander anknüpfen. Dies hat natürlich eine starke Auswirkung auf das immer wieder Veränderungen unterworfene Klang- und Raumerleben – lässt man sich auf die psychedelischen Sounddetails in weiten, hallenden Räumen ein, muss man vielleicht nicht gleich die natürlichen Gegebenheiten infrage stellen, wird aber sehr wohl der Tatsache gewahr, dass der Traum allem voran ein veränderter Bewusstseinszustand ist.
Songtitel wie „Dream of a Woman on a Pig“, „Dream of an Arab Omlette“, „Dream of a Black Dog Called Antichrist“ illustrieren dieses slideshowartige Panorama und passen auch ganz gut zum Humor, der die Musik – ganz im Unterschied zum doch eher ernsten „Cassandra“-Album – in Form von dadaistisch angehauchtem Quietschen und Blubbern der Synthies durchzieht. Ebenfalls eher untypisch, wenn man von den letzten Arbeit des Musikers ausgeht, sind die rockigen Psychedelic-Passagen und die (stellenweise afrikanisch angehauchten) Rhythmen, die immer wieder auf’s neue Bewegung ins Bild bringen.
Schwere, melanchlolische Keyboardnummern, oft in Reminiszenz zu auch deutscher Musik der frühen 80er, knüpfen eher an vergangene Aufnahmen an, und bedrohliches Flüstern bringt zumindest an einer Stelle die Atmosphäre eines Alptraums mit ein. Insgesamt ein durchaus empfehlenswertes Album, bei dem ich aufgrund des ungewöhnlich gestalteten Digipacks aus der Werkstadt von Karolina Stanieczek in jedem Fall die Hardcopy empfehle.
Uwe Schneider (African Paper)

 
Czwarty album Macieja Szymczuka poświęcony jest snom – i, jak to w snach, wydarza się tu wszystko, co tylko wydarzyć się może. Punktem wyjścia „Light ofLight the Dreams” są flirty z pociesznym kiczem Tangerine Dream, tego z lat 80. Zamiast pompatycznej syntezatorowej waty, Szymczuk ucieka w psychodeliczne impresje, w których co i rusz przebłyskuje akcent orientalny, afrobeatowy, a całość podsumowuje numer rodem z dubowo-etnicznych dokonań Billa Laswella. „Light…” cieszy bezpretensjonalnością i subtelnym humorem. Nie oferuje poczucia obcowania z arcydziełem, mimo to zabiera na odprężającą i daleką od banału wycieczkę. (4,5 pkt)
Bartosz Cieślak (Violence Online)

 
Maciej Szymczuk comes back again with a new material. It's his fourth album under his own name and as usual we can feel that it is rooted in a musical exploration between ambience, beat and experimental music. The theme of this beautifully Zoharum released cd are dreams and the tropes of illusions, oneironautical pathways, surreal visions, journeys on a whim of fantasy and imagination. It roots in a gentile style of childlike fantasy. Musically although it bears an imprint of Maciek's unique and involving style it made some sort of shift where beats have an afrobeat slice, less glitchy characteristics, dub and ethereal 1980's FM synthesis quality to the ambience he produces. As usual he pampers the listener with the both quality, length and stern vision of what he does. What can I say? Can't stop listening to it and waiting for a new body of work!
Hubert Heathertoes (Felthat Reviews)

 
Powrót / Back